Mój doktorat w UK i życie po jego ukończeniu
RSS
piątek, 04 maja 2012

Tydzień temu Daphne byla chora. Dzisiaj rano poszłam do pracy i dostałam smsa od opiekunki, że ona teraz jest bardzo chora. Popracowałam dwie godziny i znowu musiałam wziaźć urlop. To dopiero poczatek maja a mi zostały już tylko 2 tygodnie urlopu do wykorzystania. To bedzie ciężki rok. Poniedziałek też muszę wziaźć wolny, bo jest święto i opiekunka nie pracuje, a my tak.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Pada od dwoch tygodni, jest zimno i wietrznie. Przez ta pogode nie mozna z domu wyjsc. Wczoraj nie przestalo padac nawet na 5 minut. A dzisiaj wrocilam do pracy i swieci slonce. Choc ponoc nie na dlugo, bo jutro ma znowu padac. Mamy juz prawie maj a jest tak zimno, jakby to byla pozna jesien. Niech wiosna juz przyjdzie!

sobota, 14 kwietnia 2012

Rzeczy które chcemy zapamiętać, bo czas tak szybko leci.
Uwielbiamy Daphne i mam wrażenie że z dnia na dzień coraz bardziej, jeśli to tylko możliwe.
Otóż żebym nie zapomniała:
Daphne pięknie rozkłada ręce i mówi "nie ma" jeśli skończy jej się jedzenie.
Przez ostatnie kilka dni je tylko mięso i chleb. Jak pytam czy chce mięso to aż skacze z radości i krzyczy. Dzisiaj próbowałam jej przemycić jakoś warzywa, które piekłam razem z kurczakiem. Daphne wygrzebywała mięso, podając mi wszystkie warzywa. Nawet nie włożyła ani jednego ziemniaka do buzi. Objada się mięsem, a później dopycha chlebem. O dziwo je wszystko u opiekunki.
Uwielbia maliny, dzisiaj sama zjadła całe opakowanie.
Kocham jak się ze mną droczy. Ciągle na moje pytania odpowiada nie i kręci głową, pięknie się uśmiechając.
Daphne chcesz jeść.... nie
Daphne dasz buziaka.... nie
Daphne choć do mamy.... nie
Chcesz daktyle..... TAKKKKKK. Jeszcze nigdy nie odmówiła. Uwielbia suszone daktyle i ostatnio je je codziennie
A od kilku dni Daphne się zorientowała, że można zatkać uszy i w ogóle mamy nie słyszeć. Wkłada sobie palce do uszu jak coś do niej mówię i się śmieje.
Uwielbiam też jak Daphne udaje, że rozmawia przez telefon. Przykłada sobie do ucha i gada po swojemu. Wygląda to jakby rzeczywiście z kimś rozmawiała. Robi przerwy, przytakuje, słucha z otwartą buzia i na koniec mówi pa pa.
Daphne bardzo lubi się bujać na huśtawce. Macha tak mocno nogami, że sama potrafi się rozbujać.
Pięknie macha do ludzi na dowidzenia z rączką zwróconą w swoją stronę.
Uwielbiam nawet jak się wstydzi i chowa główkę jak ktoś za blisko podejdzie. Nasza myszka kochana!
Daphne ostatnio ciągle chce mieć buty na stopach, nawet w domu i sama je sobie próbuje założyć. A jak chce iść na dwór to przynosi buty, kurtkę i czapkę  i sama próbuje się ubrać.
Ostatnio kilka razy jak się bawiliśmy na łóżku łaskotałam ją i robiliśmy idzie rak nieborak, jak uszczypnie będzie znak. Daphne teraz udaje że idzie rak na tacie i próbuje go łaskotać.
Poza tym Daphne ma poczucie humoru.... jak się z mężem śmiejemy z czegoś, a Daphne nie ma pojęcia z czego, to udaje że wie o co chodzi i udaje że się śmieje. Jej sztuczny śmiech potrafi nieźle rozbawić.
Jest cudowna!

niedziela, 08 kwietnia 2012

Pogodę na Święta niestety mamy fatalną. Wczoraj trochę popadał deszcz. Dzisiaj też trochę padało, a jutro ma ponoć padać cały dzień. Wczorajszy dzień mimo nie najlepszej pogody spędziliśmy całkiem miło. Pojechaliśmy z Daphne do gospodarstwa agroturystycznego, w którym oprócz ogromnej ilość krów, owiec i królików jest małe zoo. Daphne aż piszczała z radości. A ja razem z nią. Miałam nawet okazję pogłaskać mała kaczuszkę. Spędziliśmy w zoo prawie dwie godziny. Po dużej ilości atrakcji zjedliśmy obiad i poszliśmy wszyscy spać.
Dzisiaj z powodu pogody spędzieliśmy większość czasu w domu. Zrobiliśmy na obiad pieczone ziemniaki i jagnięcinę. Daphne jak zobaczyła mięso to nawet nie chciała patrzeć na ziemniaki. Przerzuciła wszystkie na talerz taty i głośno domagała się mięsa. Napychała buzię mięsem, rozkładała ręce, pokazując że już nic nie ma i domagała się więcej. Zjadła ogromną ilość i znowu poszliśmy spać cała rodzinką. Z tych Świąt najlepsze jest to, że się trochę wyspaliśmy. Mała przesypia pięknie całe noce. Kładziemy ją spać około 19 i śpi z reguły do 6:30. Jutro mąż idzie do pracy, a my przez pogodę pewnie będziemy siedzieć w domu. Choć może znowu zabiorę ją do zoo. Widok zwierząt sprawia Daphne tyle radości, że szkoda jej tego odmówić. 

Wesołych Świąt!

czwartek, 29 marca 2012

Miałam w domu niewielka ilość starego chleba, więc pojechałam z Daphne nakarmić kaczki. Daphne zawsze bardzo się cieszy na ich widok, więc pomyślałam że będzie fajna zabawa. Rzuciłam ptakom trochę chleba, a Daphne zaczęła na mnie krzyczeć. Podałam jej więc kawałek, bo myślałam że sama chce im rzucić. A Daphne szybko wsunęła cały wielki kawałek do buzi, żeby jej kaczki nie odebrały. W związku z tym, że chleb była stary, z resztkai masła to szybko wszystki rzuciłam kaczkom, żeby Daphne nie chciała go zjeść. To był błąd! Myślę, że wszyscy w parku usłyszeli Daphne płacz. Wiele łez poleciało zanim Daphne zapomniała o utraconym chlebku. Otóż Daphne chlebem się nie dzieli. Możemy jeść przy niej wszystko i się jedzenia nie domaga, ale chlebem zawsze musimy się dzielić i Daphne nigdy koło niego obojętnie nie przejdzie, nawet jak jest najedzona.

Kaczek więcej karmić nie będziemy.

wtorek, 27 marca 2012

Ciagle sobie obiecuje, ze zaczne pisac wiecej, bo Daphne rosnie tak szybko, a chcialabym zapisac pewne rzeczy na pamiatke. Od wczoraj odzwyczajam Daphen od piersi i nie bylo zle pierwszego dnia, ale dzisiaj rano malutka strasznie duzo plakala. Ciagnie mnie za bluzke, wklada rece pod i prosi pieknie. Serce mi sie kroi, ale wiem ze jak jej nie odzwyczaje teraz to bedzie juz tylko trudniej.
Sobote spedzilismy ze znajomymi i nie moglismy poznac wlasnego dziecka. Pierwsze kilka minut Daphne jakby mogla to schowalaby sie pod ziemie, tak sie wstydzila. Jednak po pewnym czasie zaczela tak sie popisywac i zaczepiac gosci, ze nie moglismy uwierzyc ze to nasze dziecko. Robila wszystko zeby nas rozsmieszyc, a jak sie juz jej to udalo to sama sie glosno smiala, tak byla z siebie dumna. A my z niej! Nasza coreczka! To byl wspanialy dzien. Pogoda tez dopisala i wygrzewalismy sie w sloncu. W ogole ostatnio jest tak pieknie i goraco ze nie chce sie siedziec w pracy ani domu. Chodze z Daphne codziennie na plac zabaw, bo malutka uwielbia hustawki.

Poza tym to moja coreczka prawie sie “zakochala”. U opiekunki jest 5 miesieczny chlopiec I Daphne nie przestaje go calowac. Przynosi mu zabawki, kolysze w siodelku do snu, ale przede wszystkim glaszcze po glowce i caluje. Wczoraj jak pojechalam ja odebrac, to go przytulala. Pocalowala go kilka razy przy mnie, ale w pewnym momencie malutki tak niefortunnie ruszyl glowka ze uderzyl Daphne w zeby. Biedulka. Bylo widac ze ja zabolalo i malutko brakowalo do placzu. Jednak duza ilosc ludzi w poblizu zniechecial ja troche do placzu. Chcialam ja przytuluc, ale Daphne odeszla od towarzystwa i rozplakala sie w koncie. Chciala udac twardzielke, ale jej nie wyszlo. W ogole to uwazam, ze jest cudowna i taka sliczna. To chyab prawda, ze rodzice sa slepi, ale ja powaznie wierze, ze Daphne jest najlepsza!



piątek, 23 marca 2012

Jutro będziemy mieli gości. Już nie mogę się ich doczekać. Ostatni raz widzieliśmy się pod koniec listopada 2008. Pewnie nie bedziemy mogli się nagadać. Zaraz lece na zakupy,a wieczorem pieczemy ciasto i coś gotujemy.

poniedziałek, 19 marca 2012

W końcu się wyspaliśmy. Daphne pięknie przespała całą noc. Wprawdzie słyszeliśmy że się obudziła o 4, ale ani nie płakała ani nas nie wołała, więc dalej spaliśmy. Budzik zadzwonił o 5:45 i jak poszliśmy po nią do pokoju to siedziała w konciku łóżeczka ze smoczkiem w buzi i wąchała swojego misia. Kochana dziewczynka:)

niedziela, 18 marca 2012

W Anglii dzisiaj jest dzień mamy. Jak byłam mała i ktoś mnie zapytał kim chcę być w przyszłości, to mówiłam że MAMĄ... no i jestem mamą i bardzo się z tego cieszę.
Dostałam dzisiaj od Daphne laurkę z odciniętą rączką i obrazek do powieszenia na oknie, znowu z Daphne rączką odcisniętą w farbie. Opiekunka się ładnie postarała:)

Daphne od jakiegoś czasu budziła się o 4:30 i w ten sposób po tygodniu chodziliśmy tak zmęczeni, że musieliśmy coś z tym zrobić. Przecież nie można zaczynać dnia od 4:30, a czasami nawet od 4. Daphne się budziła i płakała aż ją wzieliśmy do siebie do łóżka, ale już więcej nie spała. W związku z tym że spaliśmy w pokoju z Daphne, postanowiliśmy wrócić do naszej sypialni i zobaczyć czy będzie spała lepiej jak będzie sama w pokoju. Trzy noce przespała pięknie, a my wstawaliśmy w końcu o 6 a nie 4. Za każdym razem jak weszliśmy do pokoju gdzie spała Daphne to ona siedziała cichutko w łóżeczku mimo że nie spała. W takim razie nie wiemy ile tak już siedziała, ale najważniejsze że nas nie budziła. Poszło tak dobrze, że dzisiaj w końcuy przenieśliśmy łóżeczko do jej pokoju. Mam nadzieje, że będzie dobrze spała. Strasznie jej się nie podobało jak przenosiliśmy jej łóżeczko, płakała i próbowała nas zatrzymać. Teraz jest u siebie w pokoju i nadal nie śpi, ale nie wygłąda na to żeby zmiana pokoju jej bardzo przeszkadzała. Zobaczymy jak będzie w nocy. W końcu my będziemy spać w naszym wygodnym łóżku w sypialni, Daphne u siebie w pokoju i będziemy mieć wolna trzecia sypialnie na nasze laptopy, bo narazie siedzimy z nimi na kolanach w pokoju gościnnym.

Hitem dzisiejszego dnia jest "domek" w szafie:) Daphne spędziła dzisiaj ogromną ilość czasu w szafie. Gramoli się do szafy, zamyka drzwi i siedzi cicho. Zamyka drzwi, później je otwiera i się cieszy. A my siedzimy przed szafą i czekamy aż Daphne się ta zabawa znudzi.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59
web counter