Planowałam się porządnie wyspać w weekend, ale nie prawie w całości go przespać. Wczoraj poszłam dość wcześnie spać, bo około 22:30. Mąż miał dzień wolny od pracy w czwartek, więc dzisiaj pracuje:( Pojechał z jakimś pacjentem gdzieś daleko w odwiedziny do jego rodziny. Pacjent pewnie i się cieszy, ale ja mniej, bo siedzę sama w domu. No, ale nie o tym miałam napisać. Tak, więc postanowiłam się wyspać. Przebudziłam się rano, jak mąż mnie pocałował przed wyjściem do pracy. Postanowiłam jeszcze tylko trochę poleżeć i wstać. Przebudziłam się o 9, ale znowu zamknęłam oczy tylko na minutkę i obudziłam się kilka minut przed 12. Dopiero, co wstałam z łóżka, zjadłam śniadanie a już jest 14:30. Przespałam prawie pół weekendu….
Poza tym, to moi rodzice mają dzisiaj 34 rocznicę ślubu. Idę zadzwonić i złożyć im życzenia.
Przez ostatnie dwa dni mieliśmy quality, health & safety kontrolę w firmie. Wszyscy o kontroli wiedzieli od jakiegoś czasu i jak ważne jest żeby firma utrzymała wszystkie certyfikaty. Kontroler sprawdzał dosłownie wszystko i mógł też poprosić o rozmowę kogokolwiek z firmy. Rano przyszedł do mnie pan X z biura wspomnieć, że facet może np. chcieć porozmawiać ze mną i sprawdzić, co nieco w papierach i w laboratorium. Oczywiście kontroler postanowił w naszym dziale sprawdzić projekt, nad którym pracuje. Miałam już sobie iść do domu, kiedy usłyszałam, że mam się udać z notatkami z laboratorium i głównym folderem od projektu do pokoju konferencyjnego. Pan kontroler postanowił mnie poznać i sprawdzić czy czasami nie maluje sobie kwiatków, zamiast robić notatki „najwyższej jakości”. Sprawdził moje raporty, a później przejrzał każdą stronę z mojego lab book. Sprawdził czy na każdej stronie napisałam numer projektu, datę i dokładny opis eksperymentów. Czytał, czytał i komentował;) Mógł przynajmniej czytać sobie po cichu a nie na glos przy 5-ciu innych osobach moje piękne opisy eksperymentów i historie jak to sobie związuję włókna szklane nitką, impregnuję je, suszę w piekarniku, gotuję w piecu i ważę;) Pan również przejrzał raporty i sprawdził czy mamy wszystkie safety data sheets odczynników, które używamy. Dzisiaj dostałam maila, że pan kontroler był bardzo zadowolony i odjechał szczęśliwy bez żadnych zastrzeżeń. Dzisiaj też pan X mnie poinformował, że on wiedział od wczorajszego poranku, że pan wybrał mnie, ale mi nie powiedział, żeby mnie nie stresować. Ponoć szefostwo stwierdziło, że moje raporty, notatki i oznaczenia próbek są tak doskonałe, że nie będzie żadnych problemów. Opowiedzieli panu o ciekawym projekcie i zachęcili do przyjrzenia mu się z bliska i do poznania mnie;) Uffff…. Następna kontrola za rok;)
Weekend powoli sobie mija a ja jak na razie w ogóle nie odpoczęłam. Dzień spędziłam na sprzątaniu i gotowaniu. Czemu człowiek musi ciągle sprzątać żeby było czysto? Czemu wszystko się tak szybko brudzi? Sprzątanie łazienek, pranie, mycie podłóg, odkurzanie, itd. Spędzamy za dużo czasu na te nudne i męczące czynności.
Czuję się dzisiaj zmęczona, ale jutro nie będę nic robić:D Nawet obiad mam na jutro już ugotowany. Spędzę niedziele z mężem, pewnie gdzieś sobie pojedziemy. Wieczorem pójdę na siłownię no i znowu będzie poniedziałek i będę niecierpliwie czekać na weekend;)
W swoim życiu miałam tylko jedna rozmowę kwalifikacyjną o pracę. Nie mam więc doświadczenia. Dzisiaj jednak miałam okazję stanąć po drugiej stronie i było to ciekawe doświadczenie. Rozumiem, że to wielki stres i niektórzy są zdesperowani żeby dostać pracę. Każdy stara się pokazać od najlepszej strony i dzisiaj jeden z kandydatów też próbował. Efekt był zupełnie odwrotny. Nie pozwalał mi nawet dokończyć zdania. Ciagleeee coś mówił. Czasami lepiej jest jednak mówić trochę mniej…
Wiele się dzisiaj nauczyłam, więcej niż na własnej rozmowie o pracę. Teraz już wiem jak nie powinno się zachowywać na rozmowie;)
Poza tym to strasznie się cieszę, że nie musiałam jechać na pewno spotkanie służbowe. 3 godziny jazdy samochodem w jedną stronę. Poza tym spotkanie jest jutro od 9 do 16. Byłabym w domu pewnie po 19 i musiałabym jechać dzisiaj wieczorem. A w piątki to ja z reguły wychodzę z pracy około 11:45. Mój menadżer stwierdził, że szkoda żebyśmy się oboje męczyli…pomęczy się sam i pojechał. Dobry z niego facet! W ogóle to mam plan jutro pójść do pracy tylko na 2 godzinki i 15 minut:D To minimum, jakie muszę odpracować w piątek i tak też zrobię:)
Nareszcie śnieg się stopił. Dzisiaj nawet było całkiem ciepło, bo około 6 stopni. W weekend ma być 8-9 stopni i dużo słońca. Dzisiaj rano mąż podwiózł mnie do pracy, a z powrotem wróciłam sobie spacerkiem i całkiem fajnie mi się szło;) Ostatnio się zastanawialiśmy czy nie kupić drugiego samochodu, żebym mogła sobie jeździć sama do pracy, ale po dzisiejszym spacerku chyba się odmyśliłam. Do pracy podwozi mnie mąż, więc jak przespaceruję się z pracy to domu to tylko na dobre mi wyjdzie. Zresztą nie mam jakoś specjalnie daleko do pracy. Pokonanie całej trasy zajmuje mi 30min. Przemyślimy wszystko jeszcze raz, ale żeby utrzymać obecny rozmiar tyłka to chyba jednak powinnam spacerować te pół godziny dziennie;) A jak przyjdzie wiosna to i tak będę jeździć rowerem:) Rowerem dojeżdżam do pracy w 15 min, i od domu aż do pracy mam ścieżkę rowerową. Oby do wiosny:)
Niech ta zima się już skończy. Zaczynam tęsknić na słońcem, długimi dniami i jazdą na rowerze. Kiedy już mi się wydaje, że się ociepla i śnieg zaczyna się topić to rano po przebudzeniu widzę że w ciągu nocy znowu napadało. Mam całe mnóstwo kozaków, ale zabić się w nich można. Kto wpadł na pomysł żeby kozaki miały płaskie podeszwy? Chyba tylko po to żeby się lepiej ślizgać. Szkoda, że nigdy wcześniej na to nie zwracałam uwagi. Nie chcę kupować kolejnej pary kozaków, ale patrząc na prognozy pogody chyba lepiej jak jednak sobie kupię;)
Dzisiejszy dzień zaczął się cudownie. Poszłam do pracy, mój mąż ma 4 dni wolnego i odpoczywa. Siedzę sobie w pracy, dostaje maila od męża, że jedzie do pracy, bo szefowa chce z nim porozmawiać. Wrócił z pracy z cudownymi wiadomościami. Dostał awans, a właściwie to szefowa zaoferowała mu nową posadę. Od poniedziałku zaczyna pracę na nowym stanowisku. Idziemy otworzyć butelkę wina, a może i dwie;)
Najlepszym prezentem, jaki otrzymałam w te Święta, bez wątpienia, była Leica. Prezent wymarzony, wielkie marzenie. Jak łatwo się domyśleć było to marzenie mojego męża, a nie moje;) Marzenie, które się spełniło w te Święta. Szczęśliwszego męża na te Święta nie mogłam sobie wymarzyć. Wielki uśmiech i ta radość w oczach, kiedy otworzył swój prezent. Tyle radości dawno nikomu nie sprawiłam. Tyle radości z dawania chyba nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Kocham go najmocniej na świecie. Mój kochany!
W ten Nowy Rok wchodzę dużo bieniejsza, ale jakże szczęśliwa:)
Czas pożegnać 2009 rok i przywitać Nowy 2010 Rok. Czas leci tak szybko. Szkoda, że nie da się go troszkę zwolnić. Wiele się wydarzyło w 2009 roku. W styczniu oddałam oprawioną pracę doktorską i poczułam ogromną ulgę, że skończyło się piekło zwane „robieniem doktoratu”. Pod koniec stycznia też mój mąż rzucił prace w Edynburgu żeby po prawie 2 miesięcznej rozłące znowu być razem. Zamieszkaliśmy w maluśkim wynajętym mieszkaniu.
W lutym podjęliśmy decyzję, że czas kupić własny dom. Poszliśmy dowiedzieć się o kredyt i zostaliśmy poinformowani, że nic nie szkodzi, że mój mąż dopiero się przeprowadził i szuka pracy. Wystarczy, że będziemy mieć 25% wartości domu na wpłatę i odpowiednio wysokie dochody. Wróciliśmy do domu i zaczęliśmy przeglądać oferty na internecie. Jeszcze w lutym obejrzeliśmy 4 domy i jak zobaczyłam ten CZWARTY to od razu chcieliśmy go mieć. Dogadaliśmy się z właścicielami, że wprowadzimy się w sierpniu.
W marcu złożyliśmy podanie o kredyt i zaczęliśmy odliczać dni. Czas zleciał szybciutko.
W sierpniu była nasza pierwsza rocznica ślubu i dom miał być naszym prezentem:D Rocznicę świętowaliśmy w Polsce, zjedliśmy pyszną kolację w restauracji gdzie było nasze wesele. Pod koniec sierpnia przeprowadziliśmy się naszego domu.
Kolejne miesiące zleciały na rozpakowywaniu się i urządzaniu. W październiku podjęłam decyzję o wykupieniu kilku godzin z instruktorem nauki jazdy i zaczęłam po 12 latach przypominać sobie jak się jeździ samochodem;) Od listopada jeżdżę już sama, nadal się troszkę boję, ale idzie mi coraz lepiej.
W grudniu awansowałam i przyszły Święta. W tym roku spędziliśmy wspaniałe Święta w naszym domku. Tutaj też przywitamy Nowy Rok.
Niech ten rok będzie dla Was wszystkich jeszcze lepszy niż 2009. Szczęśliwego Nowego Roku!
Tyle czekania, sprzątania, gotowania, odliczania i co już po wszystkim?:(
Było wspaniale, świątecznie, ale czemu już jest po Świętach? Objedliśmy się strasznie, oglądnęliśmy całe mnóstwo różnych filmów, dostaliśmy całe mnóstwo wspaniałych prezentów. Prezenty od moich rodziców przyszły na prawie 2 tygodnie przed Świętami, ale Grecy tak sobie dobrze wyliczyli czas przesyłki, że dostaliśmy wszystkie paczki w Wigilię:) Teraz czekamy na Nowy Rok, bo według greckiej tradycji to czas dostawania i dawania prezentów. Tak, więc resztę rozpakujemy za kilka dni:D