Mój doktorat w UK i życie po jego ukończeniu
RSS
sobota, 12 marca 2016

W piatek bylismy zaproszeni do szkoly na uroczysty apel. Daphne dostala wyrozniona przed dyrektorke szkoly, jako jedna z 12 dzieci z calej szkoly. Dostala dyplom i maly prezent za to, ze zawsze jest bardzo grzeczna i rowazna. Pani powiedziala, ze jest przez wszysktkich bardzo lubiana, jest super grzeczna, uwielbia nowe wyzwania i dlatego zasluguje na wyroznienie. Daphne stala na srodku sali i byla z siebie tak dumna ze nie przestawala sie usmiechac. Dyrektorka powiedziala, ze Daphne ma zawsze usmiech na twarzy kiedy ona ja widzi w szkole i ze dobrze jest widziec taka szczesliwa buzie w szkole. Siedzielismy z mezem na sali i pekalismy z dumy jak dyrektorka i wychowawczyni chwalily nasza kochana dziewczynke.

niedziela, 06 marca 2016
Dzisiaj w Anglii jest Dzien Matki i czuje sie bardzo rozpieszczona. Dostalam prezenty i kartki od moich coreczek i ogromy bukiet kwiatow. Daphne tez rano, z moja niewielka pomoca, upiekla babeczki, udekorowala je kremem i czekolada i jak tylko byly gotowe to od razu je wszystkie zjedlismy. Mielismy sie wybrac na kawe do kawiarni, ale dziewczynki wlasnie spia, a my sobie odpoczywamy.

Jest juz marzec i wszyscy wyczekujemy wiosny. Dnie sa juz dluzsze i troche cieplejsze, w ogrodzie kwitna zonkile, ale dzisiaj rano spadl snieg. Oby wiosna jak najszybciej przyszla, bo mamy juz dosc zimnych dni.

Poza tym to luty nam bardzo szybko minal i byl to bardzo pracowity, ale i owocny dla mnie w pracy miesiac. Mam cale mnostwo projektow i pracy tyle ze nie wiem w co rece wlozyc, ale bardzo lubie swoja prace. Moj szef ciagle podkresla jaki to jest zadowolony z moich wynikow i na spotkaniu firmowym, na ktorym bylo ponad 60 osob z firmy, tak mnie wychwal przed wszystkimi, ze az mnie to peszylo. Po powrocie ze spotkania, poprosil mnie o prywatna rozmowe i zapytal czy bylam zadowolona z podzywki ktora niedawno dostalam. Szczerze sobie porozmawialismy i ucieszyl sie jak mu powiedzialm ze w firmie mi sie podoba i nie planuje odchodzic. Bardzo mnie zaskoczyl kiedy na drugi dzien wreczyl mi list w kopercie i poprosil zebym otworzyla go na osobnosci. W liscie bylo napisane ze firma postanowila dac mi kolejna podwyzke z wyrownaniem do stycznia, Dodatkowe 5% bylo super niespodzianka. Zdecydowanie zostaje w tej firmie!

niedziela, 31 stycznia 2016
Nie raz przymierzalam sie zeby zrobic wpis o nowej pracy, ale ciagle to odkladalam, bo mam nowy laptop, na ktorym nie ma polskich liter. Nadal nie zainstalowalam jezyka polskiego, wiec przepraszam za brak polskich liter.

Nowa prace zaczelam prawie rok temu! Bardzo sie martwilam jak to bedzie po zolnieniu, w nowej pracy i z dojazdami do niej. Jak sie okazuje nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Pewnie nadal bym siedziala w starej pracy gdyby nie zlikwidowali naszej grupy i nas wszystkich nie zwolnili. Dostalam odprawke i od razu po zwolnieniu zaczelam nowa prace w miescie oddalonym okolo 38 km od naszego domu. Moja obecna firma (jedna z wielkszych na swiecie w zakresie srodkow smarnych) wykupila inna firme i potrzebowali nowej osoby ktora zajela by sie badaniami i rozwojem materialow dla przemyslu szklarskiego. Wiedzialam ze bedzie trudno dostac ta prace, ale sie udalo. Dostalam super kontrakt i ogromne mozliwosci rozwoju. Przez kilka miesiecy szkolil mnie dyrektor techniczny, ktory jest pewnie jednym z lepszych ekspertow w dziedzinie srodkow ktorymi sie zajmuje. Niestety postanowil odejsc na wczesniejsza emeryture, bo stwierdzil ze ja sobie poradze. Pewnie sobie poradze, ale jestem po uszy w robocie i po jego odejsciu tydzien temu spadlo na mnie mnostwo jego obowiazkow. Jest wiele zalet jego odejscia, ale sa tez i minusy. Zaleta jest to ze dostalam podwyzke, ogromne mozliwosci i nagle stalam sie "wazna" w firmie. Teraz nadzoruje badania i rozwoj srodkow smarnych dla przemyslu szklarskiego na rynek swiatowy. Mam duza odpowiedzialnosc, duzo roboty ale i niesamowita satysfakcje. Moj szef na kazdym kroku mi podkresla jaki to jest zadowolnony z mojej pracy, a ja pochwaly to bardzo lubie :) Niestety z odejsciem dyrektora technicznego spadlo na mnie duzo dodatkowej pracy, jak wyjazdy do klientow, spotkania, szkolenia, wiec mniej czasu na prace w laboratorium. Najwieksza satysfakcje daje mi chyba jednak praca w laboratorium. W ciagu ostatnie roku wytworzylam 3 nowe oleje do maszyn, ktore pewnie w tym roku trafia do sprzedazy. Jestem z siebie dumna, bo jeden olej ktory stworzylam do maszyn pracujacych w bardzo wysokich temperaturach spelnia wszystkie wymagania jednej z wiekszych firm produkujacych maszyny do przemyslu szklarskiego. Teraz musza oni go zatwierdzic, co byloby niesamowitym osiagnieciem, bo firma od lat sie o to stara, ale nie miala oleju ktory spelnialby wszystkie wymogi. Moj olej je spelnia i od kilku tygodni tym zyje i nie moge uwierzyc ze mi sie udalo. Wszyscy w pracy zachwyceni, a ja chodze dumna jak paw. Uwielbiam moja prace i teraz wiem ze zwolnienie z poprzedniej bylo jedna z lepszych rzeczy, ktora mnie w zyciu spotkala. Obecna praca daje mi duza satysfakcje i duzo wyzsze zarobki. Mimo ze poprzednia praca nie byla zla i zarobki tez byly bardzo dobre, to musialabym w niej pracowac pewniejeszcze  z 12 lat, zeby dojsc do mojej obecnej pensji. Zyje praca i calkiem mi sie to podoba. Mam nadzieje, ze ten entuzjazm nigdy nie oslabnie.

piątek, 30 października 2015
Zastanawiam się czy tu jeszcze ktoś zagląda. Przez dłuższy czas nie miałam ani czasu ani ochoty żeby pisać bloga. O jego istnieniu przypomniała mi moja droga koleżanka ze studiów, ktora przysłała mi maila z życzeniami na urodziny i o bloga zapytała. Swoja strona ona zawsze pamięta o moich urodzinach :-)
Co się działo jak mnie nie było tu przez wiekszość tego roku? A no dużo... bardzo dużo. Pod wieloma względami nie był to łatwy rok. Na początku roku straciłam pracę, ale na szczęscie znalazłam bardzo szybko inną... o pracy napiszę następnym razem. W maju dowiedzieliśmy się że moja teściowa ma raka. Wiadomość ta spadła na nas jak grom z nieba. Bardzo ciężko było nam w to wszystko uwierzyć. Przez kolejne dwa ciężkie miesiące nadzieja przeplatała się z zwątpieniem i strach przed niepewną przyszłością była przytłaczająca. W lipcu pojechaliśmy do Grecji. Mąż spędził całe 10 dni przy mamie w szpitalu, był przy niej całe dnie i noce. Jest stan nie był najgorszy jak przyjechaliśmy do Grecji, ale przed samym  wyjazdem do domu mój mąż stracił nadzieje i powiedział, że jest pewnien że ostatni raz ja widzi. Niestety miał rację. Wrociliśmy we wtorek z Grecji, a w sobote nad ranem jego mama zmarła. To były ciężkie chwile, ale życie toczy się dalej. Nadal ciężko mi uwierzyć w to że jej już na tym świecie nie ma. Takie życie...

Kolejny wpis będzie o tym wszystkim dobrym co nas w tym roku spotkało.

piątek, 06 lutego 2015
Pojechałam wczoraj odebrać Daphne ze szkoły. Wsiadłyśmy do samochodu i zauważyłam że koło nas przechodzi babcia jednego chłopca z Daphne klasy. Mówię to Daphne:
Ja: Daphne zobacz babcia Dylana
Daphne: To nie jego babcia tylko mama
Ja: To jest starsza pani, na pewno nie jest jego mamą tylko babcią
Daphne myśli i po chwili dochodzi do wniosku, że chyba mam rację:
Daphne: No jest stara, ty jesteś stara mamo, ale ona jest starsza, taka stara jak nasza babcia!
Tak więc według Daphne ja już jestem stara.
 
Oliwka coraz bardziej pokazuje swój charakter. Dokładnie wie czego chce i głośno się tego domaga. Potrafi poraczkować do kuchni, krzyczeć z niej "eeee, eeee,eee" i pokazać że np chce banana.
Ciągle na coś pokazuje paluszkiem i woła "eeeee" żeby jej podać. Potrafi też się złościć i np po swojemu nakrzyczeć na Daphne wskazując na nią palcem.
Uwielbia dawać buziaki i przytula najlepiej na świecie. Uwielbiam jak zaplata swoje rączki na mojej szyi i tak mnie tuli, całuje i dalej tuli. Ciągle cmoka żeby pokazać że chce nam dać buziaka, najczęściej Daphne. Jak ją odbieram od Cindy, to od razu cmoka i chce dać buziaki. Jak dzwoni telefon i zobaczy, że wyświetla się taty zdjęcie to nie przestaje cmokać i wołać tata dopóki nie przestane z nim rozmawiać.
 
Obie moje dziewczynki są bardzo wrażliwe. Oliwia potrafi się rozpłakać jak jej się coś zabroni tylko troszkę głośniejszym tonem. Ostatnio Panagiotis tylko powiedział głośniej żeby nie odrywała foli aluminiowej, która jest z tyłu kaloryfera a ta się tak mocno rozpłakała, że zajęło mi trochę czasu żeby ja uspokoić. Od razu przyraczkowała do mnie, a jak wziełam ją na ręce, to zarzuciła mi swoje ręce na szyję i płakała tak, że serce pękało. Wczoraj byliśmy u mojej koleżanki. Daphne, Olivia koleżanki i nasza Olivia. Wszystkie trzy bawią się na podłodze. Koleżanki córka zabrała naszej Olivii jakąś zabawkę, ta się rozpłakała i od razu rzuciła się Daphne na szyję żeby ta ją przytulała. Dostała swoją zabawkę z powrotem i od razu jeszcze ze łzami na policzkach i w oczach, z wielkim uśmiechem na twarzy zaczęła się bawić jakby nic się nie stało. Nasza mała aktorka :-)
 
Moje cudowne dziewczynki!
czwartek, 29 stycznia 2015

Bardzo lubię czytać bloga pewnej Polski mieszkającej w Anglii. Porusza ona często różne ciekawe tematy, np. o oszczędzaniu.  Ja jestem oszczędną osobą, choć nie zawsze taka byłam. Nie widziałam większej potrzeby oszczędzania do czasu zanim wyszłam za mąż. W 2008 priorytety się bardzo zmieniły, postanowiliśmy oszczędzać żeby kupić dom. Szybko uzbieraliśmy na wpłatę, wzieliśmy kredyt i latem 2009 kupiliśmy nasz dom. Naturalnym stało się wtedy oszczędzanie, żeby w razie straty pracy móc nadal spłacać kredyt. Z doświadczenia wiem że pracę można stracić i często jest to trudno przewidzieć. Ja nie sądziłam, że moja firma mnie kiedyś zwolni, a tak się właśnie stało. Wielu osobom w takiej sytuacji wali się grunt pod nogami właśnie z powodu braku jakichkolwiek oszczędności. Strata pracy jest ogromnym stresem sama w sobie i ja miałam ten komfort, że wiedziałam, że długo moglibyśmy żyć nawet z samych oszczędności, które mamy. Na szczęście znalazłam inną prace i o finanse w ogóle nie musimy się martwić. Wiem, że nie wszyscy maja wysokie zarobki i żyją od pierwszego do pierwszego, ale odkładanie miesięcznie nawet niewielkiej sumy daje komfort w kryzysowych sytuacjach. Ostatnio jeden znajomy z pracy mi powiedział, że strasznie się martwi faktem, że firma go zwalnia, bo nie ma w ogóle żadnych oszczędności i nie będzie nawet w stanie spłacać kredytu na dom, jeśli szybko nie znajdzie innej pracy. Bardzo mnie to zdziwiło, bo mimo że nie ma on pewnie najwyższych zarobków jako technik, to nie wierzę, że nie mógł nic odłożyć wiedząc ponad rok temu, że go mogą zwolnić. On pracuje, jego partnerka też, ratę za dom mają bardzo niska, dzieci nie mają. Facet pracuje całe życie i ma zero oszczędności. Choć wcale mnie to nie dziwi, że nic nie ma, bo po chwili mi powiedział, że zabukował wakacje za granicą na lato. Najmądrzejszym chyba nie jest wyjazd na drogie wakacje, jeśli się traci pracę, no ale ludzie różnie żyją. Ja wolę mieć komfort, że w razie nieprzewidzianych wydatków mam pieniądze na koncie. Od kiedy kupiliśmy dom robiliśmy zawsze bardzo duże miesięczne nadpłaty i oszczędzaliśmy żeby mieć pieniądze też na koncie. Dzięki temu teraz możemy spokojnie spać, wiedząc że bank nam nigdy domu nie przejmie, bo oszczędności mamy dużo więcej niż kredytu i możemy dom zupełnie spłacić w każdej chwili. Nie spłaciliśmy kredytu do tej pory tylko dlatego, że oprocentowanie naszych oszczędności jest dużo wyższe niż kredytu. Wiem, że mamy ogromne szczęście że mamy dość duże dochody, ale nawet jeśli zmniejszylibyśmy je o połowę, to jestem pewna że i tak bym była w stanie coś odłożyć. My nigdy np nie widzimy potrzeby kupna super samochodu na kredyt, tylko kupujemy taki na jaki nas w danej chwili stać....no ale każdy żyje tak jak lubi.

czwartek, 22 stycznia 2015

Wczoraj byłam na badaniach i spotkaniu w mojej przyszłej pracy. Spędziłam tam ponad dwie godziny; przeszłam badania medyczne i miałam spotkanie z moim przyszłym szefem. Jestem strasznie ciekawa jak będzie w nowej pracy. Jest to duże wyzwanie, ale jestem też pewna że nauczę się tam wielu nowych rzeczy i będę miała ogromna możliwość rozwoju. Laboratorium w którym będę miała możliwość topienia szkła i badań dopiero powstanie. Myślę że planowanie nowego laboratorium, zakup pieców i wszystkiego co mi będzie potrzebne do pracy sprawi mi ogromną przyjemność. Laboratoria, które firma posiada są bardzo dobrze wyposażone, zajmują ogromną przestrzeń i przypominają mi trochę te z uczelni w Szkocji. Długie ławy, a przy każdej jeden chemik:) W oddziale badań i rozwoju, w którym będę pracować jest 8 chemików, każdy odpowiedzialny na inną grupę produktów. Ja będę odpowiedzialna za produkty smarne dla przemysłu szklarskiego. Firma w której będę pracować pół roku temu wykupiła inna firmę, która takie materiały produkowała. Nie mogę się doczekać kiedy zacznę nową pracę, bo do obecnej pracy zupełnie straciłam już motywację i serce. Zwariuję tutaj z nudów, ale do końca lutego muszę tu swoje odsiedzieć.

środa, 21 stycznia 2015
Czas w pracy mi się strasznie dłuży. Zastanawiam się po co ja tu w ogóle jestem skoro i tak nic nie robię. Zostało mi jeszcze ponad 5 tygodni w obecnej pracy. Właśnie siedzę w pracy, jest godzina 8 rano a ja już się nudzę. Za dwie godziny jadę do mojej nowej pracy na spotkanie i muszę też porobić badania. Kazali mi też przywieźć próbkę moczu na badanie. Za każdym razem jak siusiam to pojemnika na mocz to mnie zastanawia kto wymyślił pojemniki z takim maluśkim otworem. Jakim cudem można to tego nasiusiać? Czy nie mogą zrobić niższych, ale za to szerszych pojemników?
 
Tak poza tym to Nowy Rok zacznie się u nas od wydatków. W piątek zahaczyłam samochodem o bramę wjazdową do domu... nadal nie wiem jak to się stało, bo wjeżdżam i wyjeżdżam przez naszą szeroką bramę kilka razy dziennie przez ostatnie 4 lata. W każdym bądź razie samochód odrapałam i będzie mnie ta raczej wątpliwa przyjemność sporo kosztować.
 
A z dobrych wiadomości to muszę się pochwalić, że Oliwka wczoraj zrobiła dwa pierwsze samodzielne kroczki. Chodzi ładnie trzymając nas za ręce (najchętniej z Daphne), ale coraz częściej próbuje już sama chodzić.
piątek, 09 stycznia 2015
W mojej obecnej firmie zostało mi jeszcze 7 tygodni. Firma zgodziła się, żebym odeszła z pracy miesiąc wcześniej, czyli pod koniec lutego zamiast marca. W lutym wypłacą mi odprawkę i 2-go marca zaczynam nową pracę. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej mam wiele obaw przed "nieznanym". Mam nadzieję, że będę pracować z fajnymi ludzmi i że mój przyszły szef będzie w porządku, tak jak mój obecny szef. Nowa praca jest dużym wyzwaniem, ale mam nadzieję że przyniesie mi ogromną satysfakcję. Trochę martwią mnie dojazdy do pracy, bo nigdy nie dojeżdżałam i będę też musiała się do tego przyzwyczaić. Obecnie dojazd do pracy zajmuje mi około 5-10 minut, od marca bardzo się to zmieni. Jeśli uda mi się ominąć korki to w najlepszym wypadku dojazd zajmie mi pół godziny, a jak będą korki to pewnie z dwa razy tyle.
Czas w obecnej pracy strasznie mi się dłuży, bo straciłam zupełnie motywację i praktycznie nic nie robię. Muszę jeszcze tylko dokończyć kilka raportów, ale strasznie trudno jest mi się zabrać za pisanie. Poprostu nic mi się tutaj nie chce już robić. Zresztą czemu miałabym się wysilać skoro mnie zwalniają!
czwartek, 01 stycznia 2015
Święta minęły nam bardzo szybko i spokojnie. Większość czasu spędziliśmy w domu całą czwórką, co ostatnio bardzo nam się rzadko zdażało z tego względu, że mój mąż pracuje 6 dni w tygodniu. Na szczęście dzień przed Wigilią szef zgodził się żeby zredukował liczbę godzin pracy i od stycznia 3 dni będzie pracował w szpitalu, a dwa w prywatnej klinice. Nareszcie będziemy spędzać weekendy razem.
Krótko podsumowując ten rok do najgorszych nie należał. Narzekać nie możemy, bo najważniejsze ze w Nowy Rok wkroczyliśmy wszyscy razem cali i zdrowi.

Większość 2014 roku spędziłam w domu, na urlopie macierzyńskim. Po powrocie do pracy okazało się, że długo w niej nie zostanę. Prace może i straciłam, ale znalazłam nową i mam nadzieję, że przyniesie mi ona dużą satysfakcję i spełnienie. Poza tym za kilka miesięcy dostanę odprawkę na pocieszenie po stracie starej pracy. W obecnej firmie przepracowalam 6 lat, praca była blisko domu, mogłam spędzać więcej czasu z dziećmi, ale w nowej też nie powinno być źle, bo pewnie będę wracać do domu przed 16, choć nie będę miała już krótkich piątków. Za to będziemy w końcu mieli weekendy dla siebie, a to najważniejsze.

Szczęśliwego Nowego Roku!!!!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67
web counter